poniedziałek, 2 września 2013

Sprawa Katarzyny Waśniewskiej

Pamiętam jak dziś, kiedy koleżanka na Facebooku umieściła zdjęcie półrocznej dziewczynki, którą porwano i prosiła o dalsze udostępnianie zdjęcia. Dalsze losy chyba każdy w Polsce zna.

Sprawa Katarzyny W. wywołuje u mnie emocje już od samego początku. Teraz jednak większe, bo sama będę matką i też będę mieć córeczkę. 
Zawsze byłam wrażliwa na krzywdę innych, ale teraz jeszcze bardziej ją odczuwam jeśli chodzi o dzieci. 

Tak samo mam jeśli chodzi o psy. Odkąd mamy naszą suczkę to nie mogę znieść, gdy widzę cierpienie psów lub innych zwierząt. 

Jestem bardzo ciekawa jaki zapadnie wyrok. Sprawę śledzę od początku. Dziś były mowy końcowe. 

Ogarnia mnie smutek. I żal. 

Najwidoczniej miłość bezwarunkowa nie zawsze się pojawia wraz z urodzeniem dziecka. 
Mam kilka koleżanek, którym mamy "się nie udały". Widziałam w swoim życiu też kilka (może kilkanaście) patologii. Wiem jak dorośli potrafią zmarnować życie dziecku.

I tu pojawia się lęk. Czy ja swojej córeczce życia nie zmarnuję? Czy nie wepchnę ją w jakieś problemy psychiczne? Albo mój mąż, a jej ojciec? Czy nie nauczę jej złych rzeczy, bądź nie nauczę jak sobie radzić z różnymi sytuacjami, ze wszystkim. Czy będzie szczęśliwa? Czy, gdy będzie dorosłą kobietą nie powie: "Matka? Ja nie mam matki, ona dla mnie nie istnieje."???

Czy będzie mówić o mnie tak jak ja o swojej mamie, że jest najukochańsza na świecie?

Łza w oku się kręci, kiedy myślę o tym wszystkim. 

I tak Katarzyna W. zmusiła mnie do głębszej refleksji i zadania sobie pytań bez odpowiedzi. Wracając do niej właśnie to mam nadzieję, że wyrok będzie sprawiedliwy (podobno ogłoszenie jutro po 11).

6 komentarzy:

  1. Kurcze to z Katarzyną W. się ciągnie i ciągnie. Najgorsze jest to, że sprawa ta stała się tak medialna, że wiele osób wręcz zapomniało o co w niej chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale i tak tempo w miarę szybkie jak na polski sąd. Jutro już koniec.

      Usuń
  2. Będziesz na pewno dawać z siebie maksimum jako Mama.Jakieś tam błędziki(mini błędy) pojawia się bo nie sposób ich uniknąć,ale...Miłość jest najważniejsza!

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że osoby takie jak Waśniewska nigdy dzieci mieć nie chciały. Może myślała: "a, jak zajdę i jak urodzę to może pokocham", a potem wyszło jak wyszło. Osobiście brzydzę się takimi zachowaniami. Nie rozumiem, jak można zabić własne dziecko, skoro jest tyle rodzin na całym świecie, marzących o maluchu, a nie mogących go mieć. Nie łatwiej byłoby oddać dziecko? Nawet do okna życia! A tym bardziej nie rozumiem polskiego społeczeństwa, które z morderczyni zrobiło celebrytkę i chętnie czyta o tym, jak to nareszcie Waśniewska może spełniać swoje pasje i konno jeździć. Dla mnie to chore.

    OdpowiedzUsuń
  4. My akurat byliśmy w drodze do Zakopanego, kiedy każda stacja radiowa trąbiła, że "porwano" dziecko...
    To wielka odpowiedzialność być rodzicem, ale wydaje mi się, że być świadomym tej odpowiedzialności to już większa część sukcesu.

    OdpowiedzUsuń