wtorek, 3 września 2013

Co przywieje jesienny wiatr?...

Zawsze w moim życiu rzeczy przełomowe zdarzały się jesienią. W większości to były dobre rzeczy.
Na jesieni spodziewam się dziecka, a to już nie lada przełom.
Szum liści pomału brązowiejących i opadających zawsze wywołuje we mnie refleksję. Nad sobą, nad życiem.
Ten jesienny czas jest dla mnie czasem podsumowań.

U wielu jesienna aura wywołuje melancholię, a nawet czasem wpędza w depresję. A mnie wycisza. Ludzie jakby mniej pędzili (choćby dlatego, żeby nie pobrudzić sobie butów i spodni, gdy na dworze plucha). A może mi się tylko tak wydaje. Może to tylko ja przystaję na chwilkę, żeby się zastanowić, żeby poobserwować świat.

Na następną jesień pewnie nie będę umiała sobie wyobrazić życia bez Marysi. Matko, żeby tak było. Chcę jej zdrowej i uśmiechniętej. Chcę ją kochać nad życie i być dla niej najlepszą matką.

4 komentarze:

  1. Znam te pragnienia, które Tobą targają, jeszcze niedawno miałam takie same, chciałam aby Alek był zdrowy i uśmiechnięty, a teraz go mam właśnie takiego uśmiechniętego od ucha do ucha i zdrowego. Ciąża i to co po niej to najwspanialsza "rzecz" jaka się mogła mi się przytrafić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to słyszeć :) Mam nadzieję, że będę mogła powiedzieć kiedyś to samo... :)

      Usuń
  2. Na pewno będziesz kochać ją nad życie i wierz mi lub nie, ale dla niej będziesz najlepszą matką, jaką może mieć. Nie masz się o co martwić :)

    OdpowiedzUsuń