czwartek, 27 marca 2014

Sposób na dobre samopoczucie

Kochane nie wiem czy Marysia da mi dokończyć ten post, bo narazie leży sobie spokojnie, ale to może się zmienić w każdej chwili ;)

Pisałam już o ćwiczeniach z Chodakowską. Skalpel mi bardzo odpowiada, reszty nie ćwiczyłam. Teraz robię go bardzo rzadko, bo znalazłam coś fajniejszego :) Oto najfajniejsze ćwiczenia jakie ostatnio robiłam. Dają wycisk. Pot się leje i na początku aż płakać się chce, ale kiedy człowiek wykona je do końca to naprawdę jest zadowolony a przede wszystkim dumny.

Zaczęłam walkę z nadprogramowymi kilogramami a fitness blender mi pomaga. Nigdy nie byłam typem miłośniczki fitnessu czy nawet sportu, tylko jakieś spacerowanie, ewentualnie stepper (dopóki się nie złamał ;P) Poważnie! Dziwne, bo wtedy ważyłam o prawie 20 kg mniej niż teraz ;) Ale normalnie pękła taka część (metalowa!!!) i nie dało się tego naprawić.

Poza tym jestem na diecie 1000-1300 kcal. Nie dało rady inaczej schudnąć. Wiem, że nie każdy ją poleca, ale staram się te kalorie wypełnić najzdrowiej jak potrafię. No i 5 kg już jest mniej w jakieś półtora miesiąca.

Jednak muszę przyznać, że zachęciła mnie do ćwiczeń Ewa to dzięki niej zaczęłam się ruszać. A dzięki ćwiczeniom mam o wiele lepszy humor i jakoś łatwiej jest :)


To był ten tajemniczy powód :)
Każdej z Was polecam.

Ps. Tak całkowicie z innej beczki, Marysia zrobiła dziś dwie kupki, choć normalnie wypróżnia się raz na dzień, bądź raz na dwa dni. Czy powinnam się obawiać, że coś jest nie tak?...

wtorek, 25 marca 2014

Oszalałam z miłości

Ostatni post był nieco dołujący. Moja córeczka zaczęła więcej jeść szczególnie na wieczór i w nocy i śpi teraz z dłuższymi przerwami. To oczywiście sprawiło poprawę humoru mamuśki :)

Poza tym Marysia przestała być już różowym ciałkiem co to się je tylko przewija, karmi i usypia. Czuję, że między nami powstała naprawdę duża więź. Córeńka moja potrafi wpatrywać się we mnie jak w obrazek, zaczepiać wymawiając "eee" albo "yyy" albo krzycząc :) Ostatnio także pokazuje jak ładnie piszczy ze złości :)

Mój Skarb dużo się uśmiecha. Łatwiej ją rozbawić. W zasadzie codziennie nas zaskakuje czymś nowym. Dzięki niej uśmiech pojawia się nam na twarzy o wiele częściej niż kiedy była nas tylko dwójka.

Nie mogę się na nią napatrzeć, nie mogę się nią nacieszyć, uwielbiam ją.


Ale muszę Wam powiedzieć, że dobry humor przynosi też pewna rzecz... Ale o tym w następnym poście, bo moja Gwiazdeczka się obudziła :)


piątek, 14 marca 2014

Jestem zmęczona

8 marca Marysi "stuknęło" 4 miesiące.
Czas tak zapierdziela, że nawet nie ogarniam. 

Ostatnio moja Córcia daje troszkę popalić. W dzień prawie nie śpi. Jej sen jest ustawiony na tryb dwudziestominutowy lub półgodzinny. 
W ostatnie piękne słoneczne dni chodziłyśmy codziennie na spacery. Czasem Mała popłakiwała, ale głównie przesypiała całe wycieczki. 
W nocy budzi się co 2 godziny na jedzenie. To dość męczące. Choć była też taka noc, że budziła się co godzina. Kocham moją Córeńkę nad życie i uwielbiam, ale wtedy myślałam, że zwariuję. 

W zasadzie nie mam czasu na nic. Ani na napisanie czegoś na blogu, ani na poczytanie Waszych.

Jednak oprócz zmęczenia czuję dumę z mojej pierworodnej. Ostatnio obróciła się sama z plecków na bok. Cały czas "gada", choć ostatnio potrzebuje do tego koniecznie włożonej do buźki całej dłoni. 

Mała ostatnio także zaczęła podnosić główkę tak jakby miała zamiar wstać. Robi też coś w rodzaju mostka. Długo nie chce leżeć w leżaczku, bo się zsuwa i podnosi sprawiając wrażenie jakby miała za chwilę faktycznie wstać i wyjść. 

Poza tym wszystko co ląduje w jej ręce ląduje także w jej buzi. Wkłada do niej wszystko co uda się jej chwycić. 

Wszystko byłoby pięknie, gdyby spała więcej w dzień i dłużej w nocy. Bo powiem Wam szczerze, że jestem zmęczona, po prostu zmęczona, zwyczajnie zmęczona...

Właśnie tak próbuję jak smakuje gwiazdka

Chciałabym poznać także smak tego misia :)