niedziela, 1 września 2013

O tym jak katar marnuje mi życie...

Nie mam już siły. 
Od rana zużyłam chyba z 10 paczek chusteczek. Alergia daje mi się we znaki, a Avamys, który przepisują mi na katar (jedyny bezpieczny w ciąży) właśnie się skończył. Chociaż i tak nie jest zbyt rewelacyjny i nawet jak go mam to mi i tak czasem katar doskwiera.

Nie wiem jak to jest, ale najbardziej męczący katar mam zazwyczaj w niedzielę. Wtedy, kiedy mogę odpoczywać, leżeć ile tylko wlezie. A ja albo siedzę, albo chodzę w kółko kichając, narzekając i smarkając. 
Czasami pomaga spacer i przebywanie na świeżym powietrzu, ale dziś leje cały dzień, jest zimno, szaro i ponuro. 

Więc będę sobie tu była smarkając dalej i przeglądając inne blogi :)

Pozdrawiam wszystkie męczące się alergiczki w ciąży :)

2 komentarze:

  1. Współczuję. Byłam raz chora w ciąży i szło kilka paczek chusteczek dziennie. Narzekałam wtedy, że gdyby nie zima, to bym nie zachorowała. Ale i tak jestem zdania, że chodzenie w ciąży w zimie jest lepsze od chodzenia w ciąży latem. Upały dla ciężarnej są katorgą... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja w te najbardziej upalne dni to masakrycznie się czułam... Będąc w 7 miesiącu, a co dopiero czuły te w 9...

      Usuń