-"Mamo, czy byłabyś tak uprzejma sporządzić mi butelkę mleka? Mam poczucie, iż 120 ml mnie zaspokoi."
Hehe, no nie, tak to nie gada :) Zresztą za kilka lat pewnie też nie będzie tak mówić tylko: "Mamo mleka!" albo "Mamo jeść!".
Ale pomarzyć zawsze można ;)
Jednakowoż moja Córeczka i tak naprawdę próbuje "rozmawiać". Od "uuu", przez "baa", "guu", po "bi", "gi" "ga", "ma" i kilka jeszcze innych, o których w tym momencie nie pamiętam. Wypowiadając te dźwięki Marysia krzywi się i podnosi ton tak jak by chciała nas opieprzyć za coś, a czasem czymś zaciekawić, albo po prostu pogadać. Jej głosik jest naprawdę donośny :) A jej "rozmowy" potrafią być bardzo pocieszne. Codziennie umie nas czymś rozśmieszyć. Jest po prostu wspaniała, a ja dumna.
Co jeszcze u nas? Piękna pogoda zachęciła nas do spacerów. Marysia bardzo denerwuje się, kiedy słońce świeci jej prosto w twarzyczkę i daje donośnie o tym znać. Przyznam się Wam szczerze, że kiedy Mała zaczynać płakać na spacerze a ja jestem sama to troszkę się stresuję. Boję się, że słysząc taki płacz ludzie pomyślą, że jestem wyrodną matką, albo nieudolną. Na szczęście zawsze udaje mi się Maryśkę uspokoić :) Jednak wizja jej okropnego płaczu i mojej osoby próbującej ją uspokoić na środku chodnika jednej z najruchliwszych ulic troszkę mnie przeraża... Ale i tak spacery z Nią są samą przyjemnością...

