wtorek, 20 sierpnia 2013

Kobieta w ciąży a pasy bezpieczeństwa

Jako kierowca zastanawiałam się długo, czy jeśli teraz w 7 miesiącu ciąży zatrzymałaby mnie policja, a ja nie miałabym zapiętych pasów to czy mi też należałby się mandat. Poszperałam troszkę w necie i znalazłam odpowiedź na moje pytanie.

Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym:
Art. 39. 1. Kierujący pojazdem samochodowym oraz osoba przewożona takim pojazdem wyposażonym w pasy bezpieczeństwa są obowiązani korzystać z tych pasów podczas jazdy, z zastrzeżeniem ust. 3.
2. Obowiązek korzystania z pasów bezpieczeństwa nie dotyczy:
1) osoby mającej orzeczenie lekarskie o przeciwwskazaniu do używania pasów;
2) kobiety o widocznej ciąży;
3) kierującego taksówką podczas przewożenia pasażera;
4) instruktora lub egzaminatora podczas szkolenia lub egzaminowania;
5) policjanta, funkcjonariusza Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Inspektora Kontroli Skarbowej, funkcjonariusza celnego i Służby Więziennej, żołnierza Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej — podczas przewożenia osoby (osób) zatrzymanej;
6) funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu podczas wykonywania czynności służbowych;
7) zespołu medycznego w czasie udzielania pomocy medycznej;
8) konwojenta podczas przewożenia wartości pieniężnych;
9) osoby chorej lub niepełnosprawnej przewożonej na noszach lub w wózku inwalidzkim.

No to fajnie, bo kiedy jeżdżę po bliskich okolicach to pasów nie zapinam. Jednak wiele osób wypowiada się, że kobieta w ciąży, choć nie musi, powinna z pasów korzystać. 

W sumie to sama już nie wiem. Kiedy jadę w dalszą trasę to pasy zapinam. Póki co nic mnie nie uciska, ale nie wiem jak będzie, kiedy brzuch jeszcze urośnie...

Zresztą nie wiem do kiedy będę mieścić się za kierownicą. Tak czy owak jest to naprawdę dylemat dla kobiety w ciąży... Przynajmniej dla mnie. 
Zapinać czy nie zapinać...?

sobota, 17 sierpnia 2013

Nie było mnie dawno, a brzuszek rośnie... :)

Wiele się wydarzyło w moim życiu osobistym przez ostatnie dwa miesiące, dlatego nie pisałam tyle czasu... Choć nie wiem czy ktoś tu w ogóle zagląda...
Tak czy siak właśnie zaczyna się 27 tydzień ciąży.
7 miesiąc i III trymestr!

Do godziny "0" coraz bliżej, dlatego lęk przed porodem także większy.
Brzuch jest już spory i utrudnia co nie co ;)

Po ostatnim USG dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli córeczkę :) Najprawdopodobniej Marysię.
Wszystko było w porządku.
We wtorek wizyta u lekarza. Troszkę się lękam, ponieważ ostatnio jak byłam to okazało się, że miałam twardą macicę i skracała mi się szyjka. Lekarz położył mnie do szpitala na badania. To był mój pierwszy pobyt w szpitalu w życiu. Ogólnie nie było źle. Podłączyli mnie pod magnez, porobili badania i po trzech dniach wypuścili.
Zobaczymy co powie teraz mój gin...


czwartek, 20 czerwca 2013

18 tydzień ciąży i problemy z oddychaniem... :(

18 tydzień

Czekam na pierwszy ruch.
Obserwuję matki z maleństwami w wózeczku i szczerze powiem, że naprawdę się już nie mogę doczekać.
Za tydzień jedziemy z mężem na badanie USG. Mam nadzieję, że dowiemy się wtedy jakiej będzie dzidziuś płci...
No i oczywiście czy wszystko jest w porządku.

Brzuch już widoczny. Trzeba było kupić luźniejsze bluzki.

Już o nudnościach nawet nie pamiętam. Niestety mam problemy z oddychaniem. W zasadzie od początku ciąży. Niby nie zdiagnozowano u mnie astmy, a ataki duszności są podobno wynikiem alergii. Od drugiego miesiąca ciąży pulmonolog przepisał mi Avamys na nieżyt nosa, a dwa dni temu alergolog przepisała mi Miflonide - wziewny lek na kaszel.
Ostatnie tygodnie były straszne. Kiedy kładłam się spać dopadały mnie okropne duszności i kaszel. Potem nad ranem. W konsekwencji moja noc wyglądała tak: godz. 22-23 - atak duszności trwający godzinę lub dwie, godz. 3-4 rano - atak duszności trwający czasem do 3 godzin.
Nie chciałam brać leków, szczególnie w I trymestrze, jednak nie mogłam już wytrzymać. Kiedy ginekolog powiedział, że mogę juz się wybrać do alergologa po wziewne leki to wytrzymałam jeszcze parę tygodni, ale ostatnie dwa były tak uciążliwe, że dłużej nie dałabym rady. Poza tym zaczęłam się bać przedwczesnego porodu wywołanego atakiem ciężkiego kaszlu.
Może za kilka dni ataki całkowicie znikną?...
Mam tylko nadzieję, że leki nie zaszkodzą maleństwu.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Nie mogę się nadziwić

No to mamy 11 tydzień...
Czasami pochłonięta sprawami zwykłego dnia zapominam o tym, że jestem w ciąży.
Kiedy sobie przypominam to nie mogę w to uwierzyć!...

Na ostatniej wizycie u ginekologa (tydzień temu) lekarz powiedział: "A chodź, połóż się, zrobimy usg, takie niezbyt dobrej jakości, ale zobaczymy jak tam ciąża, czy żyje".
Ja podekscytowana położyłam się i wpatrywałam w stary monitorek i naprawdę zobaczyłam maleńkiego człowieczka w pozycji embrionalnej, a po chwili maleństwo zaczęło wymachiwać rączkami i nóżkami, wierzgało się niesamowicie.
Lekarz powiedział: "No ciąża żyje, czyli wszystko w porządku".
Matko jakie to było wspaniałe uczucie. Przez cały dzień myślałam tylko o tym i nie mogłam się nacieszyć z małego wierzgającego się łobuzka  :)
Nie wiedziałam, że poczuję coś podobnego...

Zaczęłam się zastanawiać czy to mały łobuz czy łobuziara... :)

Poza tym lekarz dał mi skierowanie na badania krwi i moczu, które wyszły wszystkie w normie (nie miałam chyba takich dobrych wyników nawet jak nie byłam w ciąży). Toksoplazmoza ujemny, kiła  ;/   - nie stwierdzono.

Następne badanie 7 maja no i chyba już poważniejsze usg. No to czekam z niecierpliwością...

piątek, 19 kwietnia 2013

10 tydzień



Podobno maleństwo ma już wszystkie wykształcone narządy... Mam ogromną nadzieję, że wszystko jest ok. Waga taka sama, może nawet kilo mniej, co spowodowane jest zdrowszym żywieniem i wiosną (więcej ruchu). 
Od wczoraj używam oliwki w żelu, żeby zapobiec rozstępom. Zobaczymy czy to coś da.
Dziś albo ewentualnie we wtorek wizyta u gina. Pierwszy raz pójdę do faceta. Będę chciała, żeby prowadził moja ciążę. W tym mieście maleńkim wybór niezbyt duży. No cóż, zobaczymy.

Rośnij kochanie, bądź zdrowym i silnym dzidziusiem! – to mówiłam ja – twoja mamusia... :)

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Jednak nie urojona... :)

Dawno mnie tu nie było...
Okazało się, że naprawdę jestem w ciąży!
Testy owulacyjne nie pokazywały owulacji, bo jak je zaczęłam robić to najwidoczniej było już po niej, mało tego, doszło również do zapłodnienia.
No więc będę mamą.
W głowie tysiące myśli i uczuć.
Teraz rozpoczął się 3 miesiąc, a ja nadal nie potrafię w to uwierzyć.
Samopoczucie w miarę dobre, tylko mdłości i od czasu do czasu wymioty.
Nie mogę się doczekać kolejnego USG...

wtorek, 12 marca 2013

Ciąża urojona


 Nic nie rozumiem. Znowu @ spóźnia mi się 5 dni. Czy znowu uroiłam sobie ciążę?... Jak podejść do starań o dziecko, żeby nie chcieć "aż tak"? Nie wiem... :(