wtorek, 8 kwietnia 2014

Stuknęło nam 5 miesięcy!!!

"No to mamy 11 tydzień...
Czasami pochłonięta sprawami zwykłego dnia zapominam o tym, że jestem w ciąży.
Kiedy sobie przypominam to nie mogę w to uwierzyć!...

Na ostatniej wizycie u ginekologa (tydzień temu) lekarz powiedział: "A chodź, połóż się, zrobimy usg, takie niezbyt dobrej jakości, ale zobaczymy jak tam ciąża, czy żyje".
Ja podekscytowana położyłam się i wpatrywałam w stary monitorek i naprawdę zobaczyłam maleńkiego człowieczka w pozycji embrionalnej, a po chwili maleństwo zaczęło wymachiwać rączkami i nóżkami, wierzgało się niesamowicie.
Lekarz powiedział: "No ciąża żyje, czyli wszystko w porządku".
Matko jakie to było wspaniałe uczucie. Przez cały dzień myślałam tylko o tym i nie mogłam się nacieszyć z małego wierzgającego się łobuzka  :)
Nie wiedziałam, że poczuję coś podobnego...

Zaczęłam się zastanawiać czy to mały łobuz czy łobuziara... :)"



To mój post z 30 kwietnia ubiegłego roku.  Dziś moja jednak łobuziara kończy 5 miesięcy! 
Matko, kiedy to minęło?! Dopiero co wpatrywałam się w czarny stary monitorek na którym widziałam tak malutkie i takie niewiarygodne życie...

Pamiętam, że wtedy po raz pierwszy poczułam się mamą. 
Potem Marysia rosła i rosła dając mi odczuć swoją siłę :)

A potem ten cholerny lęk przed porodem i decyzja, że jednak naturalnie nie...

Jej pierwszy krzyk, moje łzy szczęścia. Pierwsze karmienie, przewijanie. To była dla mnie taka nowość. Czułam się durna i uważałam, że wszystko prawdopodobnie robię źle. 

Potem Jej pierwsze świadome uśmiechy. Jej "gadanie". 

Jak bardzo można uwielbiać swoje dziecko? 
Kocham ją i uwielbiam. Zachwycam się nią każdego dnia. Ja i mój mąż. Zwariowaliśmy na jej punkcie.

A teraz ma już 5 miesięcy :) Moja Kruszynka, moja Gwiazdeczka. 
Jest już taka duża. Ciągle po swojemu próbuje się komunikować, wyrażać oznaki zadowolenia oraz złości.
Śmieje się oszałamiająco. Umie już sama przekręcić się z brzuszka na plecy, a wczoraj po raz pierwszy przekręciła się z pleców na brzuszek wpędzając mnie w taką dumę jakby skończyła studia z wyróżnieniem :) 

Kochamy ją nad życie. 

Rozbraja, kiedy otwiera oczy i od razu posyła ten swój piękny uśmieszek w naszą stronę.Rozbawia nas do łez. Podobno bardzo rozśmiesza ją moje chrapanie ;/ (Od soboty jestem trochę przeziębiona, mam katar i boli mnie gardło. Kiedy się zdrzemnęłam z zatkanym nosem wydawałam różne dźwięki, a Marysia miała z tego powodu podobno niezłą polewkę)  :)

Już pisałam, że oszalałam z miłości do mojej córci, ale to szaleństwo trwa nadal. 
Wczoraj wpadł mi w oko taki demotywator, na którym był dzidziuś i podpis: "Szczęścia nie można kupić. Ale można je sobie urodzić."

To szczera prawda. Urodziłam sobie szczęście, którego tak pragnęłam, którego tak szukałam.

 

i uśmieszek dla blogowych Cioć :*


20 komentarzy:

  1. I jak tu nie oszaleć jak Marysia jest taką słodką dziewczynką? No jak? Tylko pamiętaj, studniówkowo to ona już zaklepana jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. No... się nie obejrzymy, a będziemy tańczyć na ich weselach ;)

      Usuń
  3. Cudowne szczęście ;) Wygląda ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne to szczęście :) Nie dziwie się, że oszaleliście. Nie mogło być inaczej ;) :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest cudowna;)
    Ja tak naprawdę zrozumiałam, że jestem w ciąży, jak usłyszałam bicie serduszka, koło 7 tygodnia;) Matko, co to było za uczucie;) A mina mojego męże, który stał i patrzył w monitorek na małą pulsującą plamkę... Bezcenne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No :) ja się potem pytałam "a widziałeś rączkę? widziałeś nóżkę?" no i oczywiście mówił, że tak ;)

      Usuń
  6. Słodka Perełka, a ten usmiech zabójczy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Leci ten czas, dopiero co była w brzuszku, dopiero co czekałam na Twoją kolejną notkę... A tu proszę! Taka panna :) I pomyśleć, że rok temu to moja Lila była w Jej wieku... A teraz? Biega, gada, i... zaraz pójdzie do przedszkola :) Czasami chciałabym zatrzymać czas.
    Ciocia też Ci śle buziaka, Maleńka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twoje rady jak jeszcze byłam w ciąży... :) Matko kiedy to zleciało?! Ja też tak czasem myślę, żeby czas zatrzymać. Ostatnio mówiłam mężowi, że nie mogę w to uwierzyć, że jestem mamą, że przecież dopiero w ciąży byłam, ale kazał mi się ogarnąć ;) i dyskusja się skończyła :)

      Usuń
  8. No to mamy imienniczki:) Widzę po zdjęciach, że wszystkie Marysie to słodziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam. Masz śliczną córeczkę. Czytam Twoje wpisy i przeżywam tą radość razem z Tobą (dosłownie i w przenośni). Mój „mniejszy mężczyzna” ma 6 miesięcy i w związku z tym mam do Ciebie pytanie – czy używasz kremu ochronnego hipoalergicznego? Ja używam kremu nivea. Wczesniej używałam kremu pielęgnacyjnego ale niestety zamiast łagodzić podrażnienia na skórze powodował jakąś dziwną wysypkę. Czy Ty albo któraś z wpadających tu mamuś mogła by mi doradzić w kwestii kremu ochronnego dla dziecka w tym wieku.
    Pozdrawiam
    Agata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak tylko jakieś dziwne krostki pojawiają się na twarzy Marysi to używam EMOLIUM KREM SPECJALNY, zresztą nie tylko wtedy, bo Marysia ma dość suchą skórę, więc używam go prawie codziennie :)

      Usuń
  10. Heh, też zaczęłam ostatnio powracać do pierwszych postów na moim blogu. Zaczęłam wspominać, jak się czułam w danym dniu, jaką czułam radość, gdy pierwszy raz syn mój mnie skopał, gdy słyszałam bicie jego serduszka... Niesamowite uczucie i chętnie bym do niego wróciła ;)

    OdpowiedzUsuń